Cud konewka – nawozy, które leczą, czy zwykłe oszustwo?

Na rynku pojawiły się bardzo ciekawe nawozy w płynie do zastosowań amatorskich z serii „Konewka” produkowane przez jedną z polskich firm. Fajny jest pomysł na zapakowanie nawozu w pojemnik, z którego bezpośrednio można podlewać rośliny roztworem nawozu, a także trafne hasło reklamowe „nawożenie tak łatwe jak podlewanie”. Niestety niektóre z tych „Konewek” mogą budzić wiele kontrowersji. Przeczytaj ten wpis aby nie dać się oszukać!

Kontrowersyjne nawozy, o których zaraz przeczytasz, można rzec, zalewają rynek. Środki ochrony roślin mogą sprzedawać tylko firmy posiadające odpowiednie zezwolenie. Nawozy natomiast może sprzedawać w zasadzie każdy. Dlatego kontrowersyjne nawozy, które wg ich producenta likwidują objawy chorobowe, pojawiają się jak grzyby po deszczu w ofercie w rozmaitych sklepów internetowych i na Allegro. Mam nadzieję, że ten wpis na blogu ustrzeże choć część osób przed wprowadzeniem w błąd, który może kosztować Was utratę ukochanych roślin. Poznajcie prawdę o „Konewce FYTOSTOP” oraz „Pożegnanie z CZARNYMI PLAMAMI na liściach róż”.

Konewka FYTOSTOP to nawóz w formie płynnej, gotowej do użycia, wystarczy tylko podpiąć wąż i wykonać oprysk roślin. Konewka FYTOSTOP zawiera w swoim składzie wyłącznie 15% azotu, ale według producenta „likwiduje objawy fytoftorozy”. Czy jest to możliwe?

Otóż problem polega na tym, że fytoftoroza jest chorobą powodowaną przez patogeny glebowe – organizmy grzybopodobne (Phytophthora spp). Nie da się jej wyleczyć za pomocą azotu, należy użyć środków ochrony roślin, które tego patogena zwalczą. Zasadność tego stwierdzenia można porównać do świata ludzi. Czy choroby powodowane przez grzyby (grzybice) damy radę wyleczyć witaminami i dobrym jedzeniem? Niestety nie, witaminy i wartościowa żywność nam oczywiście pomogą, dodadzą sił w walce z chorobą, ale nie zwalczą źródła infekcji. To samo dotyczy roślin.

Co w takim razie daje nam azot? Azot w roślinie odgrywa bardzo ważną rolę, ale niestety nie ma właściwości zwalczających patogeny. Odpowiada natomiast za wzrost rośliny oraz jej ładne, zielone wybarwienie. W przypadku braku azotu barwa rośliny jest blado-żółto-zielona, rośliny są pozbawione życia, oklapnięte i wątłe. Fytoftoroza w początkowej fazie ma podobne objawy. Roślina przestaje rosnąć, żółknie, potem brązowieje. Korzenie rośliny porażonej fytoftorozą mają wyraźne zbrunatnienia tuż przy pędzie, stają się kruche i zanikają. Choroba niszczy wiązki przewodzące w roślinie i blokuje przepływ wody i soli mineralnych. Nieleczona fytoftoroza powoduje niestety całkowite zamieranie roślin, na które sam azot, zawarty w „Konewce FYTOSTOP” nic nie poradzi. Ochrona chemiczna polega na stosowaniu takich preparatów jak: Previcur Energy 840 SL, Polyversum WP, Gwarant 500 SC, oraz Bravo 500 SC. Profilaktycznie podczas sadzenia roślin podłoże należy odkazić środkiem Previcur Energy 840 SL, Nemasol 510 SL lub Nemazin 97 GF.

Zgadzam się z tym, że nawóz azotowy pomoże zlikwidować objawy fizjologiczne związane z brakiem azotu. Ale sugerowanie, że nawóz taki wyleczy fytoftorozę, to ewidentne wprowadzanie konsumenta w błąd!

Poniżej fotografia etykiety nawozu „Konewka FYTOSTOP”. Czerwoną ramką zaznaczyłem sformułowanie „likwiduje objawy fytoftorozy”, które jak uważam, wprowadza nas w błąd, że produkt ten wyleczy rośliny z fytoftorozy. Zwróćmy uwagę na grę słów „usuwa objawy” – to de facto nie jest to samo, co stwierdzenie, że „leczy” ale takie działanie właśnie nam sugeruje. Dalsza instrukcja stosowania nawozu nie zawiera żadnych informacji o konieczności dodatkowego stosowania środków ochrony roślin przeciw fytoftorozie. To kolejne wprowadzenie konsumenta w błąd!

Pożegnanie z CZARNYMI PLAMAMI na liściach róż to kolejny produkt, który nie spełni oczekiwań konsumenta. Dlaczego? Ponieważ choroba czarna plamistość liści róż powodowana jest przez grzyba Diplocarpon rosae, którego również należy zwalczyć środkami ochrony roślin. Natomiast omawiany nawóz posiada w swoim składzie wyłącznie 18% azotu, który, jak już wiemy, nie posiada właściwości grzybobójczych. Gdyby tego było mało, nie jest to także najlepszy nawóz do róż, ponieważ nie zawiera fosforu, potasu i innych makro- i mikroelementów odpowiedzialnych za kwitnienie i właściwy rozwój tych krzewów.

Czarna plamistość liści róż objawia się fioletowo-purpurowymi plamami na górnej i dolnej stronie blaszek liściowych. Plamy mają nieregularne, postrzępione brzegi i pokrywają znaczną powierzchnię liścia. W miarę upływu czasu w centralnej części plam pojawiają się ciemne punkty – są to zarodniki grzyba (acerwulusy). Na pędach róży pojawiają się purpurowo czerwone, niepostrzępione plamy.

Czarną plamistość liści róż należy zwalczać, gdyż nieleczone krzewy w sierpniu nie będą miały już liści. Reakcją na to jest wypuszczenie nowych pędów, które jednak przed zimą nie zdążą osiągnąć dojrzałości, przez co są podatne na przemarzanie. W ochronie przed tą chorobą profilaktycznie należy wycinać pędy z objawami chorobowymi oraz grabić i niszczyć opadłe liście, ponieważ w nich właśnie zimuje grzyb. Do ochrony chemicznej zaleca się stosowanie środków chemicznych takich jak: Bravo 500 SC, Amistar 250 SC, Falcon 460 EC, Tiotar 800 SC, Gwarant 500 SC. Jeżeli ktoś nie chce używać chemii w ogrodzie, można zastosować preparat pochodzenia naturalnego Bioczos BR.

Nie dajmy zatem „nabijać się w konewkę”. Przed zastosowaniem nowych specyfików najpierw należy dokładnie zapoznać się z ich składem i przeanalizować, czy ten produkt spełni nasze oczekiwania, czy jest to „zwykły azot ubrany w dobry marketing”. Sprawa o tyle nie jest błaha, że obie wyżej opisane choroby dość łatwo porażają kolejne rośliny, a nie zwalczane mogą wyrządzić duże szkody w naszych ogrodach. Wiara w lecznicze właściwości opisanych wyżej nawozów typu „Konewka” może nas zatem narazić na duże straty.

Za pomoc w przygotowaniu treści dzisiejszego wpisu dziękuję Pani Aleksandrze Dziugan-Smoleń, która posiada wieloletnie doświadczenie jako doradca ds. stosowania środków ochrony roślin i nawożenia i potwierdziła moje wątpliwości co do skuteczności nawozu azotowego w leczeniu fytoftorozy i czarnej plamistości liści róż.

Zobacz również na blogu:
Hydrożel ogrodniczy – jak stosować?

3 komentarze to “Cud konewka – nawozy, które leczą, czy zwykłe oszustwo?”

  1. mirgag napisał(a):

    Gdybym był producentem wspomnianego pomysłu (konewki), to zrobiłbym to samo. Dzisiaj natomiast po powyższym wpisie dokonałbym właściwych korekt i… na rynku jest super produkt o nowym wykorzystaniu.
    A do tego produkt może być tani, bo odeszły kosztowne badania i opłaty tzw. specjalistów. Tak tanio może zrobić firma prywatna. Państwowa… szkoda mówić.
    Wiedza jest naprawdę tania jeśli wie się, gdzie i czego szukać. A tutaj jako działkowiec znajduję wiele za co dziękuję.
    Świetny trekst jak i inne na tym blogu. Pozdrawiam.

  2. wojciech napisał(a):

    Te konewki i inne artykuły mają bardzo dużo błędów i niedopowiedzeń, ale to wszystko marketing.Sprzedać towar i to wszystko.Dlatego należy szkolić ludzi którzy pracują w sprzedaży bezpośredniej.Muszą znać towar i kupującemu wyłożyć co i jak.Inaczej sprzeda się jedną butelkę i po wszystkim, bo działkowiec stwierdzi , że to nie tak miało być i przekaże swoje spostrzeżenie następnym 10-20 osobą i wtedy klapa dla wszystkich ,producent-hurtownia -sklep .Znam to z autopsji.Nie próbuję kłamać a przekazuję swoją nabytą wiedzę od lat i ludzie maja do moich informacji zaufanie./ludzie szybko wyczuję wciśnięty kit/.Wracając do tych konewek to powiem, że na zdrowe rośliny /dobrze odżywione/ to choroby tak szybko nie wchodzą .Konewki można wykorzystać do wszystkiego , bardzo przydatne.

  3. adamskyyy napisał(a):

    Nie do końca się zgodzę. Azot nie tylko wpływa na ładne wybarwienie i wzrost roślin ale rozluźnia tkanki liści powodując lepszy transport wody w obrębie systemu korzeniowego. Jeśli roślina ma system pierścieniowo-naczyniowy ksylemu to takie zabieg jest bardzo skuteczny ale niestety nie wyleczy.



Pings responses to this post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment