Ważą się losy pszczelarzy i rolników. A co do tego ma Aspiryna i popularny spray na owady?

PszczolyOd kilku lat słyszymy coraz więcej doniesień o ginięciu pszczół, coraz głośniej słychać zmartwionych pszczelarzy. Niedawno pojawiły się publikacje dowodzące szkodliwego oddziaływania na pszczoły neonikotydnidów, substancji powszechnie spotykanych w środkach ochrony roślin, stosowanych przez rolników ale i… przez amatorów w ogrodach przydomowych! Czy znaleziono zatem winowajców? W tym tygodniu ważne decyzje w tej sprawie ma podjąć Komisja Europejska. A jakie ma to znaczenie dla przeciętnego zjadacza chleba, ogrodnika-amatora i czy my sami możemy coś w tej sprawie zrobić?

Jak podaje GREENPEACE „od kilku lat na całym świecie obserwuje się znikanie i wymieranie całych populacji pszczół. W USA zniknęła ich już 1/3, w Chinach istnieją miejsca, w których pszczoły zniknęły całkowicie”. Problem ten dotyka także Europę, nie omijając Polski. Aż roi się od doniesień naszych pszczelarzy o tragicznej sytuacji związanej z masowym ginięciem pszczół. Jak to wygląda, można zobaczyć choćby na filmach pokazanych na naszym forum, w wątku „Choroby i zamieranie pszczół w okresie wiosenno-letnim 2012”.

Zjawisko ginięcia pszczół doczekało się nawet swojej nazwy naukowej: zespołu masowego ginięcia pszczoły miodnej, czyli Colony Collaps Disorder (CCD). Naukowcy, poszukujący przyczyny ginięcia pszczół, podejrzewali chemizację rolnictwa, ocieplenie klimatu, choroby wirusowe pszczół, a nawet rozwój telefonii komórkowej. Ten ostatni trop był prawdopodobny, gdyż pszczoły odnajdują drogę do ula dzięki umiejętności wyczuwania linii sił ziemskiego pola magnetycznego, wykorzystują to w „nawigacji”. Jednak pogląd, iż pszczoły tracą orientację i gubią się z powodu zakłóceń powodowanych przez pola elektromagnetyczne sieci telefonii komórkowych, nie został potwierdzony.

W całej sprawie jednak chodzi o to, że pszczoły mają kłopoty właśnie z powrotami do uli i przez to giną. W 2012 roku pojawiły się publikacje, m. in. w „Science” odwołujące się do badań naukowych, przeprowadzonych we Francji i Szkocji, w których udowodniono, że to właśnie zatrucie pestycydami z grupy neonikotynidów, powoduje, że pszczoły tracą swoją orientację w terenie i w efekcie tego giną. Wskazano też, że problem dotyczy nie tylko pszczół ale i innych owadów-zapylaczy (szkockie badania dotyczyły trzmieli).

Czym są ów neonikotynidy? Są to związki zawierające wolną nikotynę, będące popularnym składnikiem wielu powszechnie stosowanych środków ochrony roślin. Konkretnie chodzi tu o takie substancje jak tiametoksam, chlotianidyna oraz imidachlopryd. Są one składnikiem niektórych zapraw nasiennych, a także środków stosowanych doglebowo i dolistnie.

Na polskim rynku substancje te są zawarte w preparatach oferowanych przez dwóch producentów: Syngentę i Bayer. Nazwa tej pierwszej firmy mówi coś raczej tylko rolnikom. Nazwa tej drugiej… kojarzy Wam się z Aspiryną?

Tak, to ten sam producent. Firma znana nam głównie jako producent ratującej zdrowie Aspiryny jest też odpowiedzialna za produkcję pestycydów, zawierających w składzie śmiertelne dla pszczół neonikotynoidy. Problem śmiertelności pszczół jest o tyle ważny, że to nie tylko producentki miodu ale też, przede wszystkim, owady zapylające. Bez nich rośliny uprawne nie wydadzą plonów, a sadownicy nie zbiorą z drzew owoców. Firmę Bayer oskarżono zatem, że własne zyski ze sprzedaży pestycydów, stawia ponad bezpieczeństwo pszczół, a co za tym idzie – i nas wszystkich. Pojawiły się różne akcje i protesty związane z wywieraniem nacisku na tę firmę, pisanie listów, apele aby bojkotować produkty Bayer’a i zamiast znanych leków, takich jak Aspiryna, Alka Seltzer, Kinder Biovital czy Rennie, kupować zamienniki produkowane przez inne firmy.

Czy te protesty mają sens i przyniosą jakieś efekty? Oceńcie to sami. Producenci środków ochrony bronią się, finansując badania dowodzące, iż neonikotynoidy nie są szkodliwe dla pszczół oraz twierdzą, że środki ochrony roślin nie powodowały by zatrucia pszczół, gdyby rolnicy stosowali je zgodnie z instrukcją.

Za całą sprawę zabrała się Komisja Europejska, która w dniach 14-15 marca ma zadecydować o wycofaniu na 2 lata środków ochrony zawierających neonikotynidy. Decyzja będzie trudna, bo jak często to bywa, są dwie strony medalu.

Rolnicy protestują – Nie zgadzamy się by w imię walki z czysto teoretycznym zagrożeniem polskie rolnictwo ponosiło wysokie straty materialne i ciągle spadała jego konkurencyjność na globalnym rynku! – piszą w liście otwartym do Stanisława Kalemby, ministra rolnictwa. Poza tym wycofywane preparaty, to głównie zaprawy nasienne, które niestety nie mają zamienników. Brak możliwości stosowania tych zapraw nasiennych spowoduje większe zużycie dolistnych preparatów ochrony roślin, a to może być jeszcze bardziej szkodliwe dla owadów zapylających. Do tego w tle stoi jeszcze bezpieczeństwo samych ludzi. Wycofując substancje niebezpieczne dla pszczół, należy postawić sobie pytanie, czy nowe preparaty, które zastąpią te wycofane, będą bezpieczniejsze też dla nas samych?

Dlaczego stawiam to ostatnie pytanie? Warto zajrzeć do rejestru środków ochrony roślin. Są tam tabele zatytułowane „Klasyfikacja środka ochrony roślin pod względem stwarzania przez niego zagrożeń dla zdrowia człowieka” oraz „Klasyfikacja środka ochrony roślin pod względem stwarzania przez niego zagrożeń dla pszczół”.

Weźmy teraz pierwszy w kolejności alfabetycznej insektycyd (preparat owadobójczy) zawierający szkodliwe neonikotynidy, a konkretnie jeden z nich – tiametoksam. Jest to preparat Actara 25 WG, produkowany przez Syngentę. W pozycji dot. zagrożeń dla pszczół znajdziemy informację „bardzo toksyczny”, w pozycji dot. zagrożeń dla człowieka, jest napisane „nie jest klasyfikowany zgodnie z kryteriami określonymi w przepisach o substancjach i preparatach chemicznych”, czyli teoretycznie w miarę „bezpieczny”.

Weźmy teraz inny insektycyd, w ostatnich 2 latach dosyć aktywnie polecany jako bezpieczny dla pszczół, a mianowicie Mospilan 20 SP. Polecany do zwalczania wielu szkodników roślin ogrodowych, w tym wszędobylskich i jakże uciążliwych mszyc. Co mówi nam wspomniany rejestr środków ochrony? W polu dot. bezpieczeństwa dla pszczół „nie klasyfikuje się ze względu na niskie ryzyko”. Hurrraaaa! A co jest w polu dot. bezpieczeństwa dla ludzi? No właśnie… „szkodliwy, Xn, R20/22”, co oznacza, że jest dla ludzi toksyczny, działa szkodliwie przez drogi oddechowe i po połknięciu. Jakoś fakt wpływu na zdrowie ludzi pominięto w materiałach promujących Mospilan 20 SP jako środek bezpieczny dla pszczół.

Jak widać – kij ma zawsze dwa końce. Nie wiem jaką decyzję za dwa lub trzy dni podejmie Komisja Europejska odnośnie zakazu stosowania neonikotynidów. Jaka by ta decyzja nie była, zawsze ktoś na tym straci, a ktoś zyska. W tym boju po jednej stronie barykady stoją producenci pestycydów zawierających neonikotynidy, którzy nie chcą stracić swoich zysków ze sprzedaży tych preparatów oraz rolnicy, którzy nie chcą stracić zysków w związku z gorszą ochroną upraw przed szkodnikami, przy okazji strasząc nas wzrostem cen żywności. Po drugiej stronie barykady są pszczelarze, którzy chcą uratować… swoje zyski z produkcji miodu!

Szczere aż do bólu? No cóż… czy w tym boju chodzi o uratowanie pszczół, nasze zdrowie czy może po prostu o… pieniądze?!

Oceńcie to sami. Na decyzję Komisji Europejskiej nie mamy wpływu. Zachęcam Was jednak do zastanowienia się, co my, jako pojedyncze osoby, przeciętni zjadacze chleba i ogrodnicy-amatorzy, możemy zrobić dla ochrony własnego zdrowia, pszczół i naszych amatorskich upraw?

Przede wszystkim obserwujcie tę sprawę ale podchodźcie do tego z pewnym dystansem. Koncentrujcie się bardziej na własnych działaniach. Czytajcie jak najwięcej o naturalnych, bezpiecznych i ekologicznych sposobach upraw, nawożenia i ochrony roślin. I przede wszystkim – stosujcie tę wiedzę w praktyce we własnych ogrodach!

Na zakończenie chcę jeszcze zwrócić Waszą uwagę na dwa preparaty ochronne, które również i w naszym poradniku, były często polecane do ochrony roślin w uprawach amatorskich. Chodzi mi o Provado Plus AE i Confidor 200 SL. Oba te preparaty produkuje wspomniany Bayer CropScience AG i oba zawierają szkodliwy dla pszczół imidachlopryd (jeden z neonikotynidów).

Provado Plus AE to dość popularny spray, polecany przez firmę Bayer do zwalczania mszyc, wciornastków, mączlika szklarniowego, czerwców i przędziorków na roślinach ozdobnych uprawianych przez amatorów w mieszkaniach (o zgrozo!), na balkonach i w ogrodach. W pozycji dot. bezpieczeństwa dla zdrowia człowieka, w rejestrze jest „drażniący, Xi oraz zwrot R36”.

Confidor 200 SL to środek polecany do użycia w ogrodach przydomowych, warzywnych i na rabatach kwiatowych, zwalczający mszyce, wciornastki, mączliki i czerwce. Dla pszczół „bardzo toksyczny”, dla ludzi „drażniący, Xi, oraz zwrot R36”.

Xi, zwrot 36 oznacza, że działa drażniąco na oczy. Oznaczenie to stosuje się „Jeżeli substancja lub preparat aplikowane do worka spojówkowego oka powodują wyraźne uszkodzenia, powstające w ciągu 72 godzin od momentu wkroplenia badanej substancji lub preparatu, utrzymujące się co najmniej przez 24 godziny”. Jeżeli zatem podczas stosowania tych preparatów zachowamy środki ostrożności i nie dostaną się one do naszych oczu, wielkiej biedy nie będzie.

Być może o używaniu tych środków zdecyduje Komisja Europejska. Jeżeli nie zabronią, decyzja będzie w rękach każdego z nas. Zdecydujecie sami. Ja namawiam Was jedynie do podejmowania świadomych decyzji – zanim użyjecie danego środka sprawdźcie jaki będzie to miało wpływ na pszczoły, na otaczające nas środowisko i na nasze własne zdrowie.

Opracowano na podstawie/przeczytajcie również:

Fot. sxc.hu

17 komentarzy to “Ważą się losy pszczelarzy i rolników. A co do tego ma Aspiryna i popularny spray na owady?”

  1. Wald napisał(a):

    Super akcja ,bardzo potrzebna,pozyteczne uswiadamianie o zagrozeniach-Dzialkowicz z Niemiec

  2. Rol kuj napisał(a):

    Najpierw zabrali nam nasze środki bo trują A w zamian dali niby to mniej trujące Mam pasiekę i coś o tym problemie wiem Pryskają w południe bo niby to nie szkodzi pszczole a efekt jest odwrotny !!!!!!!!!

  3. Jagoda napisał(a):

    I bardzo słusznie!. Jeżeli zabraknie pszczół Z G I N I E cała ludzkość.
    Nie patrzmy na sprawę z pozycji swojego ogródka lecz w skali globalnej.
    No i będziemy zdrowsi a robole nas nie zjedzą.

  4. stefan napisał(a):

    Jeżeli faktycznie za ginięcie pszczół odpowiedzialne są preparaty chemiczne to my jako ludzie możemy opracować środki zastępcze. Po to Bóg dał nam rozum. Pszczoła nie jest wstanie obronić się przed nimi. Ponad to wielu ogrodników , a tym bardziej rolników nie podejmuje działań,aby stosować środki owadobójcze zgodnie z ustaleniami jakie miało być zawarte ze związkiem pszczelarzy. Natomiast producenci tych preparatów powinni już dawno zastanowić się nad nowymi środkami .Twierdzenie że wiele z tych substancji nie jest szkodliwe dla zdrowia człowieka jest po prostu fikcją.Ja staram sie nie stosować chemii w opryskach,gdyż obserwuję coraz mniejszą liczbę pszczół w moim sadzie. z każdym rokiem tych owadów jest coraz mniej.

  5. Strass napisał(a):

    Autor powołując się na Greenpeace sugeruje że to oni ostrzegli świat o ginięciu pszczół!!
    Kojarzenie aspiryny z pestycydami też jest nadużyciem.Niech autor doda jeszcze Cyklon B,IG Farben,Leverkusen,futbol,gaz musztardowy i wiele innych.
    Prawdziwy Polak ,Niepokorny,

  6. Paweł Ostaszewicz napisał(a):

    Bardzo stonowany, obiektywny i rozsądny tekst. Ale wydaje mnie się , że jednak pszczoły są najważniejsze. Chodzi o to, że dla pszczół nawet minimalna dawka trucizny jest śmiertelna, dla ludzi których przeciętna masa jest o 7500 razy większa ta sama ilość trucizny jest obojętna. A przecież nie chodzi tylko miód. Myślę, że wszyscy sadownicy będą się cieszyć z ustaw promujących ochronę pszczół a wszyscy producenci rzepaku będą przeciw. Pamiętajmy co wieszczył Albert Einstein (nie bez racji): 4 lata po śmierci wszystkich pszczół zginie nasza cywilizacja.

  7. zojka2000 napisał(a):

    Obserwuję swój mazowiecki ogród. Pszczół, jaskółek i wróbli od kilku lat nie widzę. Nie ma ptaków – są szkodniki, bez pszczół nie ma nasion i owoców. Jestem za pszczołami. Stosując restrykcje, zmuszamy producentów do pracy nad lepszymi preparatami. W ten sposób chronimy przede wszystkim siebie a i środowisko skorzysta.

  8. zaraz wiosna napisał(a):

    Często odnoszę wrażenie, że nie wszyscy parlamentarzyści i urzędnicy unijni są wystarczająco rozgarnięci i potrafiący przewidywać skutki swoich nieprzemyślanych decyzji. Ba, są w większości skoro przegłosowują takie dziwne decyzje. Jednak my – społeczeństwo europejskie nie jesteśmy bez winy, bo niezbyt energicznie przeciwstawiamy się serwowanym głupotom. Przykłady: ślimak wg nich to ryba, korzeń marchwi – owoc. Trzeba krzyczeć głośno, jeśli zauważamy takie idiotyzmy, dopóki nas poprawność polityczna nie zniszczyła do reszty, a że można coś osiągnąć daje przykład ACTA.

  9. JOLA napisał(a):

    Bardzo ciekawy artykuł był zamieszczony w gazecie „ŻYJ DŁUGO, ŻYJ ZDROWO” w numerze 8 z sierpnia 2011r. na str.46 pt. „Pszczela epidemia” – autor Michał Piotrowski. Cyt. „JEŚLI PSZCZOŁY WYGINĄ, LUDZIE PODZIELĄ ICH LOS W CIĄGU CZTERECH LAT – miał powiedzieć Albert Ainstein” dalej „Oznacza to, że zanim doczytają Państwo ten tekst do końca, zginie ich jakieś 28-35 tysięcy”
    A odbiegając od tematu środków chemicznych – może ktoś z Państwa ma informacje jak działają elektrownie wiatrowe na pszczoły. Elektrownie o mocy 3MW lokalizowane na lądzie, wysokości około 200m. Pozrawiam Jola

  10. pszczelaz napisał(a):

    Wydaje mi sie ze to nie przyczyna jest sklad chemiczny produktu ale terminy ich stosowania .uprawiam dzialke i mam pszczoly i choc producenci podaja ze srodek jest nieszkodliwy dla pszczol stosuje go na wieczor i jeszcze sie nie zdazylo zeby pszczoly padly.Inna sytuacja jest gdy oprysk wykonujemy w srodku dnia substancje chemiczne dostaja sie do organizmu pszczoly nietylko przez kwiaty ale bezposrednio przez spryskanie i to moze byc glowna przyczyna smierci pszczol .a chemia jaka by nie byla delikatna szkodzi i owadom i nam,,,jesli bedziemy dzialac odpowiedzialnie i zachowywac ostroznosc przy zabiegach agrotechnicznych nie trzeba bedzie wycofywac zadnego produktu.

  11. JOLA napisał(a):

    cd. cytat ze strony artykułu „ŻYJ DŁUGO, ŻYJ ZDROWO” – „Bez pomocy pszczół grozi nam klęska nieurodzaju. Czy taka wizja głodu może skłonić rządy państw i organizacje międzynarodowe do konkretnych działań zmierzających do ratowania pszczelej populacji”
    Pozdrawiam Jola.

  12. Tom napisał(a):

    Nie ma firmy Sygenta, Syngenta owszem.

  13. admin-rafaloku napisał(a):

    Dziękuję bardzo za zainteresowanie wpisem oraz liczne komentarze. Bardzo się cieszę, że sprawa ginących pszczół dla tak wielu osób nie jest obojętna.
    Tom – dziękuję za uwagę dotyczącą nazwy firmy Syngenta. Rzeczywiście uciekła mi jedna literka, już poprawione.

  14. Ela napisał(a):

    dziękuję za przekazaną informację ,właśnie przeprowadziłam się na wieś i mam mały ogród , będę uważać na te środki. myślę że musimy zacząć od siebie i lekkomyślnie ich nie stosować zwłaszcza w małych gospodarstwach .stawiajmy na ekologię dla naszego własnego zdrowia ,i zdrowia naszych sprzymierzeńców.pozdrawiam wszystkich działkowiczów

  15. jolkaza napisał(a):

    Też zauważyłam,że owadów zapylających kwiaty jest coraz mniej m.in.pszczół.To jest zatrważające i dające dużo do myślenia. Sztywne zasady terminów i godzin oprysków powinny być sankcjonowane i bez względnie przestrzegane, przede wszystkim u nas. Wbrew pozorom, nasi rolnicy nie interesują się takimi sprawami ponieważ im chodzi zupełnie o coś innego niż ogrodnikom. Brak świadomości zagrożeń jakie niosą chemiczne opryski dają takie a nie inne rezultaty. Jedni wyłapywali wróble inni degradowali naturalne środowiska ptaków przez ekspansywną gospodarkę gruntami, a teraz dopełni resztę CHEMIA, która powinna sprzyjać wszystkiemu, to ona nas zgubi, jeśli dalej będzie tak jak jest obecnie. Bezmyślność i niewiedza nikogo nie usprawiedliwia. Pozdrawiam.

  16. Wanda napisał(a):

    Bardzo dziękuję za przekazaną informację dzięki której będę jeszcze uważniej przyglądać się wszystkim środkom ochrony roślin .Pozdrawiam wszystkich czytelników

  17. wiga napisał(a):

    Stosuję środek Actara 25WG (mam sad jabłoniowy) tylko przed kwitnieniem jabłoni i zawsze wieczorem przy bezwietrznej pogodzie , mam dwa duże ule pszczółki murarki, i rozwijają się bardzo dobrze mnożą się i pszczółkami dzielę się z innymi. Nie chcę oceniać ,ale może nie sam środek jest szkodliwy tylko niefrasobliwe stosowanie.



Pings responses to this post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment